XV-lecie powstania Pierwszego Klubu "Amazonek"
 |
| XV-lecie powstania Pierwszego Klubu "Amazonek" |
Obchodzimy XV-lecie powstania Naszego Klubu, pierwszego Klubu Kobiet po
Mastektomii w Polsce, a jednocześnie 15-lecie Ruchu Polskich Amazonek. To
piękna rocznica, skłaniająca do refleksji i podsumowań. Jako jedna z,
nielicznych już, uczestniczek tamtych wydarzeń, czuję się upoważniona, a
nawet - w pewnym sensie - zobowiązana do dania świadectwa o czasach
narodzin naszej działalności. Zalążkiem Naszego Warszawskiego Klubu - jak
wspomniałam - pierwszego w Polsce - była mała grupa gimnastyczna, która
powstała dzięki inicjatywie naszej, nieżyjącej już, koleżanki: Elżbiety
Jaworskiej, przy pomocy dr Krystyny A. Miki, pod kierunkiem p. mgr
Zdzisławy Pilicz, w listopadzie 1982 roku.
Należałam do tej grupy wraz z kilkunastoma kobietami po niedawno
przebytej mastektomii, rehabilitowanymi osobiście przez p. dr Krystynę
Mikę. Byłyśmy wszystkie przerażone, zszokowane, smutne i nieszczęśliwe.
Mijałyśmy się popołudniami na korytarzu w szpitalu przy ul. Wawelskiej,
patrząc na siebie nieufnie i nie zdając sobie sprawy, że udziałem naszym
są takie same bolesne doświadczenia, że tak samo rozpaczliwie oczekujemy
jakiejś pomocy i wsparcia, wypatrując skądś nadziei, tęskniąc za odrobiną
optymizmu, która dałaby nam trochę sił do walki o życie i zdrowie.
Była wśród nas Elżbieta Jaworska - wspaniała, młoda osoba, dr chemii,
bardzo aktywna zawodowo, uprawiająca amatorsko z zamiłowaniem wiele
dyscyplin sportowych, jak np. narciarstwo, tenis, siatkówka, pływanie czy
turystyka. Nie wyobrażała sobie życia bez możliwości kontynuowania tych
swoich pasji. To ona właśnie wynalazła wspaniałego instruktora WF w osobie
wspomnianej już p. Zdzisi Pilicz - doświadczonej, odważnej i
odpowiedzialnej, która podjęła pionierski trud prowadzenia tak
specyficznej grupy gimnastycznej. Mogłyśmy tu nie tylko kontynuować
rehabilitację pooperacyjną, podtrzymywać uzyskaną sprawność operowanej
ręki ale - w możliwym dla nas zakresie - uprawiać gimnastykę rekreacyjną z
elementami siatkówki, piłki ręcznej, aerobiku i rytmiki, czując się
bezpiecznie pod fachowym i troskliwym okiem p. Zdzisi Pilicz. Dawało to
nam bardzo dużo radości i satysfakcji. Wspólne pokonywanie trudności
zbliżało - zaczęły nawiązywać się wśród nas nici koleżeństwa, a nawet
przyjaźni - zacieśniające się na wspólnych wyjazdach do sanatorium,
organizowanych dla nas przez p. dr Krystynę Mikę. W tej grupie
odreagowywałyśmy stresy związane z przebytą chorobą i obciążającym
leczeniem. W przyjaznej, pełnej życzliwości atmosferze zapominałyśmy
stopniowo o ciężkich przejściach, zaczęłyśmy dostrzegać przed sobą
przyszłość i wierzyć, że może stać się ona naszym udziałem.
Wtedy właśnie dr Mika podsunęła nam myśl zorganizowania się w Klub,
proponując na jego siedzibę pomieszczenia powstałego właśnie Zakładu
Rehabilitacji Centrum Onkologii, którego została kierownikiem. Podjęłyśmy
chętnie tę inicjatywę. W styczniu 1987 roku powstał pierwszy w Polsce Klub
Kobiet po Mastektomii na warszawskim Ursynowie, który dał początek
potężnemu obecnie Ruchowi Kobiet po Mastektomii w Polsce i był jednym z
14-tu Klubów - założycieli Federacji Polskich Klubów Kobiet po Mastektomii
"Amazonki", a obecnie jest Klubem Wiodącym Unii Mazowieckiej Polskich
Klubów Kobiet po Mastektomii. Wybrałyśmy dla siebie nazwę "Amazonki" -
niestety nie zastrzegłyśmy jej wtedy. Nie przypuszczałyśmy, że po latach
nazwą tą posługiwać się będą agencje towarzyskie, czy wątpliwej jakości
programy telewizyjne.
W chwili powstania Klubu - byłyśmy już względnie silne, zdystansowane
do swoich przeżyć. Wspólnie spędzamy czas: spotkania, rozmowy, przywracały
nam nadzieję, koiły strach, rodziły optymizm. Był to moment w którym
poczułyśmy potrzebę wyjścia z tym pozytywnym bagażem do innych.
Pamiętałyśmy własną drogę, miałyśmy świadomość stanu, w którym
znajdowałyśmy się podczas leczenia i bezpośrednio po nim, doceniałyśmy
znaczenie przynależności do przyjaznej grupy podobnie doświadczonych
kobiet - byłyśmy gotowe spłacić zaciągnięty w ten sposób dług kobietom,
dopiero wkraczającym na ciernistą drogę walki z chorobą. Odnaleźć je w
szpitalu, czy przychodni i powiedzieć im: "Popatrz, ja żyję, mnie się
udało! Dlaczego z Tobą ma być inaczej?! Przeszłam przez to, widzę przed
sobą przyszłość, myślę o niej! Ty też podnieś głowę, walcz, współpracuj z
lekarzami, mobilizuj siły, wzbudzaj w sobie nadzieję i optymizm!"
Realizacja tych zamierzeń, to narodziny Ochotniczek w Naszym
Ruchu.
Pierwszą przewodniczącą Klubu została Elżbieta Jaworska. Dużą pomoc
okazywał nam od początku Obywatelski Komitet Zwalczania Raka -
reaktywowany właśnie wtedy po długim okresie niebytu, i osobiście, prof.
Zbigniew Wronkowski, bardzo życzliwie odnoszący się zawsze do naszej
działalności. Komitet wpisał nas do planu swojej pracy, dzieląc się - w
miarę możliwości - swoimi skromnymi, z trudem zdobywanymi funduszami.
W chwili powstania Klubu - byłyśmy już względnie silne, zdystansowane
do swoich przeżyć. Wspólnie spędzamy czas: spotkania, rozmowy, przywracały
nam nadzieję, koiły strach, rodziły optymizm. Był to moment w którym
poczułyśmy potrzebę wyjścia z tym pozytywnym bagażem do innych.
Pamiętałyśmy własną drogę, miałyśmy świadomość stanu, w którym
znajdowałyśmy się podczas leczenia i bezpośrednio po nim, doceniałyśmy
znaczenie przynależności do przyjaznej grupy podobnie doświadczonych
kobiet - byłyśmy gotowe spłacić zaciągnięty w ten sposób dług kobietom,
dopiero wkraczającym na ciernistą drogę walki z chorobą. Odnaleźć je w
szpitalu, czy przychodni i powiedzieć im: "Popatrz, ja żyję, mnie się
udało! Dlaczego z Tobą ma być inaczej?! Przeszłam przez to, widzę przed
sobą przyszłość, myślę o niej! Ty też podnieś głowę, walcz, współpracuj z
lekarzami, mobilizuj siły, wzbudzaj w sobie nadzieję i optymizm!"
Realizacja tych zamierzeń, to narodziny Ochotniczek w Naszym Ruchu.
Ochotniczka - to specjalny rodzaj wolontariuszki. Ale wolontariat, to
coś innego. Każda Ochotniczka jest wolontariuszką, ale nie odwrotnie.
Wolontariuszy werbuje się z całego społeczeństwa. Każdy chętny, ofiarny,
mający odpowiednie predyspozycje psychiczne, dysponujący wolnym czasem -
może zostać wolontariuszem. Ochotniczka natomiast - to kobieta, która
osobiście przeszła przez doświadczenie raka piersi i związanego z nim
leczenia - mastektomii. Ma bogaty bagaż bolesnych, traumatycznych przeżyć,
ale potrafiła się do niego zdystansować. Czuje się zdrowa i psychicznie
silna oraz odpowiedzialna na tyle, by zdawać sobie sprawę, że jej praca,
jej kontakty z chorą kobietą mogą i powinny przynosić pomoc, odnosić
pozytywny skutek ale prowadzone nieumiejętnie, bez wyobraźni i wyczucia,
mogą bardzo skrzywdzić. Dlatego nasze Ochotniczki mogą podejmować swoją
działalność po odpowiednim przygotowaniu i pracują pod odpowiednim
kierunkiem i nadzorem. Z początku kierowała naszą pracą dr Mika, dzieląc
się z nami swoim bardzo bogatym doświadczeniem zdobytym w pracy z
rehabilitowanymi kobietami po mastektomii. To korzystając z Jej, dr Miki
cennych wskazówek, wyruszyłyśmy we trzy: Elżbieta Jaworska, Bożenka
Krawczyk i ja, do szpitali, jako pierwsze w Polsce - Ochotniczki.
Przecierałyśmy szlaki dla przyszłych naszych koleżanek, pokonując obawy i
nieufność Służby Zdrowia, zyskując stopniowo Jej zaufanie, a nawet
uznanie. Dziś jest nas w Polsce kilkaset. Jest to najcenniejsza,
najwartościowsza grupa Amazonek, rekrutująca się z członkiń Klubów,
dobrowolnie deklarujących chęć pełnienia tej trudnej i odpowiedzialnej
misji. Podjąć ją jednak mogą dopiero po specjalnym przeszkoleniu
prowadzonym w ramach Federacji Polskich Klubów Kobiet po Mastektomii
"Amazonki" przez wysokiej klasy specjalistów - psychologów powołanych
przez Federację, według programów międzynarodowej organizacji Reach to
Recovery (której Federacja jest członkiem), przystosowanych przez naszych
federacyjnych psychologów: dr Małgorzatę Adamczak i mgr Teresę
Turuk-Nowak, do polskich warunków i potrzeb. Pierwsze takie szkolenie
odbyło się w czerwcu 1992 roku w Warszawie i zapoczątkowało system szkoleń
Ochotniczek obowiązujący w Federacji do dziś.
Praca Ochotniczek - to chyba najważniejszy element Naszego Ruchu,
którego celem jest niesienie pomocy i wsparcia kobietom dotkniętym rakiem
piersi w pierwszych chwilach po usłyszeniu diagnozy, umacnianie w momencie
podejmowania decyzji o konieczności leczenia - niejednokrotnie radykalnego
i drastycznego, wspieranie w ciężkich chwilach obciążającego leczenia
uzupełniającego, a następnie zachowywanie optymistycznych - mimo wszystko
- perspektyw na przyszłość.
Ochotniczka, aby sprostać tym zadaniom, oprócz odpowiednich
predyspozycji i przygotowania musi umieć czerpać z własnych trudnych
doświadczeń. Z jednej strony - pamięć o nich powinna umożliwić Jej
zrozumienie kobiety, nad którą się właśnie pochyla w szpitalu ale, z
drugiej, nie może przysłonić Jej dramatu przeżywanego przez tę kobietę. To
bardzo trudne. Dystans do swoich przeżyć i pamięć o nich uwrażliwiająca na
przeżycia drugiego człowieka. Praca Ochotniczki jest nie tylko trudna i
odpowiedzialna. Jest też niesłychanie obciążająca. Ochotniczka wysłuchując
cudzych historii (a pierwszym jej obowiązkiem jest życzliwe, pełne
zrozumienia słuchanie) przejmuje na siebie cudze nieszczęście i dramaty -
nieraz przerastające jej wytrzymałość psychiczną. Stąd potrzebne,
niezbędne, a nawet konieczne jest wsparcie Jej przez Klub. Ochotniczka -
członkini Klubu, wywodząca się z niego - musi mieć poczucie oparcia w nim.
Musi mieć możliwość odreagowania wśród klubowych koleżanek czy
przyjaciółek - stresów, na które narażona jest w szpitalu - "naładowanie
psychicznych akumulatorów" niezbędnych do następnych kontaktów i wizyt w
szpitalu.
Jednocześnie Klub wyłaniać powinien ze swego grona wciąż nowe
kandydatki na Ochotniczki, które mogłyby zastąpić czy przynajmniej
odciążyć trochę - pracujące już Ochotniczki.
Aby jednak Amazonki wyrastały na Ochotniczki w Klubie musi panować
atmosfera wzajemnej życzliwości i ofiarności. Kobiety przychodzące do
Klubu powinny otrzymywać w nim wsparcie i pomoc tak bogatą, spontaniczną i
życzliwą - by wzbudzało to w nich uczucie wdzięczności, chęć oddania
podobnej przysługi innym. Wtedy idea Naszego Ruchu będzie zawsze żywa i
przetrwa w Naszych Klubach, nawet wtedy, gdy nas już nie będzie.
Zofia Michalska
Warszawa, 2001-11-19
|